Świat na wyciągnięcie ręki

  • strict warning: Non-static method view::load() should not be called statically in /sites/all/modules/views/views.module on line 879.
  • strict warning: Declaration of views_handler_field_user::init() should be compatible with views_handler_field::init(&$view, $options) in /sites/all/modules/views/modules/user/views_handler_field_user.inc on line 48.
  • strict warning: Declaration of views_handler_argument::init() should be compatible with views_handler::init(&$view, $options) in /sites/all/modules/views/handlers/views_handler_argument.inc on line 745.
  • strict warning: Declaration of views_handler_filter::options_validate() should be compatible with views_handler::options_validate($form, &$form_state) in /sites/all/modules/views/handlers/views_handler_filter.inc on line 589.
  • strict warning: Declaration of views_handler_filter::options_submit() should be compatible with views_handler::options_submit($form, &$form_state) in /sites/all/modules/views/handlers/views_handler_filter.inc on line 589.
  • strict warning: Declaration of views_handler_filter_boolean_operator::value_validate() should be compatible with views_handler_filter::value_validate($form, &$form_state) in /sites/all/modules/views/handlers/views_handler_filter_boolean_operator.inc on line 149.
  • strict warning: Declaration of views_plugin_row::options_validate() should be compatible with views_plugin::options_validate(&$form, &$form_state) in /sites/all/modules/views/plugins/views_plugin_row.inc on line 135.
  • strict warning: Declaration of views_plugin_row::options_submit() should be compatible with views_plugin::options_submit(&$form, &$form_state) in /sites/all/modules/views/plugins/views_plugin_row.inc on line 135.
  • strict warning: Non-static method view::load() should not be called statically in /sites/all/modules/views/views.module on line 879.
  • strict warning: Declaration of content_handler_field::options() should be compatible with views_object::options() in /sites/all/modules/cck/includes/views/handlers/content_handler_field.inc on line 208.
  • strict warning: Declaration of views_handler_filter_term_node_tid::value_validate() should be compatible with views_handler_filter::value_validate($form, &$form_state) in /sites/all/modules/views/modules/taxonomy/views_handler_filter_term_node_tid.inc on line 303.
  • strict warning: Declaration of views_plugin_style_default::options() should be compatible with views_object::options() in /sites/all/modules/views/plugins/views_plugin_style_default.inc on line 25.
  • strict warning: Non-static method view::load() should not be called statically in /sites/all/modules/views/views.module on line 879.
  • strict warning: Non-static method view::load() should not be called statically in /sites/all/modules/views/views.module on line 879.
  • strict warning: Non-static method view::load() should not be called statically in /sites/all/modules/views/views.module on line 879.
  • strict warning: Non-static method view::load() should not be called statically in /sites/all/modules/views/views.module on line 879.
obrazek do artykułu
Autor: mat. prasowe WOSM
, Źródło: scout.org

„Doświadczenia zdobyte na Jamboree, to co tam zobaczyliśmy i przeżyliśmy zmieniło nas wszystkich. Moi harcerze wspominają zajęcia programowe, koncerty i przyjaciół z różnych krańców świata. Teraz nawet odwiedzają się nawzajem z kolegami z Portugalii. Nie wspomnę już o ciągłej korespondencji…” – Tak dla reprezentacji chorągwi podkarpackiej (nie) skończyła się Jamborowa przygoda. A jak się zaczęła?

Z hm Mariuszem Bezdzietnym, Jambo-drużynowym podczas zlotu w 2007 roku w Wielkiej Brytanii i komendantem polskiego kontyngentu na Jamboree 2011 w Szwecji rozmawia pwd. Adam Pietrzak

pwd Adam Pietrzak: Prowadzenie drużyny Jamborowej było dla Ciebie w 2007 roku zupełnie nowym doświadczeniem. Jak oceniasz atmosferę zlotu w Wielkiej Brytanii?

hm Mariusz Bezdzietny: To było coś niesamowitego. Jak to opisać? Gigantyczna, trwająca dwa tygodnie impreza na 45 tys. ludzi, mówiących w kilkudziesięciu językach, pochodzących ze 168 krajów. Widziałem już wiele zlotów jednakże ten był wyjątkowy pod każdym względem rozpoczynając od rzeczy najpotrzebniejszych takich jak 8 rodzajów diet do wyboru, poprzez prysznice z ciepłą wodą osobne dla obu płci, po dopracowane centra "dzielnic", w których były punkty medyczne, ładowania komórek, kafejki internetowe czy budki telefoniczne.

Wartym odwiedzenia miejscem, w którym działy się główne wydarzenia programowe był plac z ogromną sceną, sklepikami skautowymi i namioty z wystawami, w których prezentowały się największe organizacje światowe - ONZ, UNICEF, Czerwony Krzyż.

Jeżeli chodzi o kwestie programu - po prostu zachwycał - nie da się tego inaczej ująć… Nic na niby. Nic bez powodu. Prawdziwy sprzęt. Prawdziwe działanie. Prawdziwe wartości dydaktyczne!

A kiedy nadchodził wieczór i każdy był już zmęczony, można było udać się na jeden
z wielu koncertów organizowanych w każdej dzielnicy takich zespołów jak np. Coldplay.

Czy jako uczestnik miałeś styczność z ciekawymi, bądź humorystycznymi sytuacjami podczas Jamboree? A może były i takie, z którymi miałeś trudności?

Mieliśmy cały świat na wyciągnięcie ręki. Graliśmy na peruwiańskich piszczałkach, walczyliśmy sumo, byliśmy meksykańskimi grajkami w strojach i sombrerach, kosztowaliśmy przeróżne potrawy, poznaliśmy przeróżne zabawy, wspólnie z Turkami i Cejlończykami wykonywaliśmy służbę w ogrodzie. Ta wielokulturowość w połączeniu z życzliwością i uśmiechem była fantastyczna.

Ciężkie było bycie drużynowym i codzienne odprawy do późna w nocy, a potem z samego rana pobudka i cały dzień na pełnych obrotach. Cztery dni przed końcem już przestałem egzystować. Resztę sił skierowałem na przetrwanie do końca bez uszczerbku dla swoich obowiązków. Ale było ekstra.

Jak wyglądała organizacja i przygotowania samego wyjazdu?

Przygotowania planowaliśmy na podstawie informacji komendy polskiego kontyngentu. Rok przed Jambo okazało się, że reprezentacje zgłosiło 5 hufców z Podkarpacia. Spotkaliśmy się więc w gronie patrolowych z Komendantką Reprezentacji Chorągwi Podkarpackiej
dh. hm. Barbarą Wojtaszek aby ustalić wspólny program i elementy organizacji.

Podzieliliśmy się na dwie drużyny: BIESY i CZADY. Właśnie na Bieszczadach oparliśmy elementy swej obrzędowości. Pierwszym etapem naszych przygotowań były dwa biwaki - w Rzeszowie i Ustrzykach Dolnych dla całej podkarpackiej sześćdziesiątki uczestników. Na pierwszym z nich była integracja i uświadamianie ludziom co ich czeka, jakie to wydarzenie. A na biwaku na wiosnę w Ustrzykach poszliśmy na wędrówkę na połoniny i przygotowywaliśmy materiały na Dzień Polski na Jambo. Program nam zagrał bardzo fajnie, dzięki czemu harcerze zżyli się z tematem i magią Jamboree.

Sprawy organizacyjne przez cały rok tak naprawdę koncentrowały się na pozyskiwaniu funduszy, rozmowach ze sponsorami i samorządem. Zaowocowały one tym, że udało się nam wpłacić wszystkie pieniądze w terminie – a był to nie lada wyczyn patrząc na to pod kątem liczby uczestników i kwoty, którą trzeba było uiścić. Początkowo była to kwota 2500 zł, jednak w efekcie końcowym uczestnicy zapłacili 300-600 zł!

Jak dotarliście do Anglii?

Dojazd mieliśmy zorganizowany częściowo centralnie poprzez firmę przewozową, która została zaangażowana przez komendę kontyngentu. Naszym zadaniem było dograć tylko nasze indywidualne potrzeby już bezpośrednio z przewoźnikiem. W kilku sprawach pomogła nam Komenda Chorągwi Podkarpackiej ZHP.

Czy Home Hospitality (forma zakwaterowania harcerzy w domach rodzinnych skautów koordynujących imprezę) było dla Ciebie ciekawym przeżyciem? Jak je oceniasz?

Nie mięliśmy typowego Home Hospitality. Mieliśmy biwak w bazie skautowej Lees Wood pod Londynem. Przez trzy dni zwiedzaliśmy Londyn. To był trafiony pomysł. Zwiedziliśmy BP House, British Museum, Muzeum Historii Naturalnej, widzieliśmy Twierdzę Tower, Most Tower, Big Bena i parlament, Millenium Eye, Katedrę Westminster i Pałac Buckingham.
Oczywiście odwiedziliśmy również londyńskie City, robiliśmy zakupy na Oxford Street, przeszliśmy przez Trafalgar Square i widzieliśmy kolumnę Nelsona. Do Bazy Lees Wodd docieraliśmy w jakąś godzinę, najpierw metrem do Watford a potem pieszo przez las i pole golfowe do bazy.

Czym dla Ciebie stał się udział w Jambo?

Dla mnie Jambo było otwarciem się na ZHP, wyjściem ze swojego podwórka
i zaangażowanie się w działalność w chorągwi i centralnie. Dało mi możliwość obserwacji skautów z różnych stron świata, jak działają, co jest dla nich ważne w ich organizacjach. Spowodowało to zmiany w podejściu do metodyki harcerskiej. Poza wymienionymi powyżej zaletami, to zdecydowanie właśnie kontakty z polskimi instruktorami oraz otwarcie umysłu oceniam jako największą wartość po Jamboree.

Tagi:
O autorze
Portret użytkownika adampietrzak

pwd. Adam Pietrzak HR

Cześć i Czołem!
Jestem Instruktorem Hufca ZHP Grójec, prowadzę drużynę starszoharcerską, zajmuję się pracą metodyczną i ogromną ilością zainteresowań, według których ustalam ogólną egzystencję. Gdyby nie fotografia, góry, żaglówki i spacery po różnych polskich miastach, moje życie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej :)